Wydanie 7/2008

Od Bolesława do Kosmacza

Paweł Guziuk
Każdy z nas ma imię. Długie, krótkie, po przodku lub z upodobań rodziców. Używając go w codziennym życiu mało kiedy zastanawiamy się skąd ono pochodzi lub co oznacza. Wiele imion zostało zapożyczonych z innych kultur. Należy jednak pamiętać, że duża ich cześć jest rdzennie słowiańska.

We wczesnych wiekach średnich Polacy korzystali tylko z imion typowo „polskich”. Ludzie z wyżyn społecznych nosili imiona dwuczłonowe takie jak np. Bolesław. Bole znaczyło więcej a „sław” od sławy, popularności. Całość oznaczała „dużo sławy”, czyli że ktoś zasłynął czymś wyjątkowym. Inne ciekawe imię rdzennie słowiańskie to np. Kazimierz (pierwotnie Kazimir). Dosłownie oznaczało tego co kazi mir czyli „psuje pokój”. Oba te imiona były przypisywane tym, którzy mieli znacząco zapisać się w historii. Były też imiona zawierające inne życzenia, co do przeznaczenia ich właściciela. Mirosław i Sławomir mieli „sławić pokój” a np. Boguchwał „wychwalać Boga”.
W niższych warstwach społecznych, m.in. wśród chłopstwa i mieszczaństwa, często spotykano imiona pochodzące od konkretnej nazwy czegoś lub przezwiska właściciela. Chłopów zwano Małoszem (ktoś mały), Kosmaczem (ktoś wybitnie długowłosy) lub Głoskiem (ktoś, kto głośno gadał). Zdarzały się też bardzo konkretne określenia, jak Trzeszczyoko, Kwiecik lub Głąb. Należy jednak zauważyć, że nie było ścisłej regulacji imion. I tak można było spotkać chłopa Budzisława i możnowładcę Kiełcza.
Ciekawostką polskich imion średniowiecznych był fakt, że niektóre imiona były zarezerwowane wyłącznie dla pewnych rodów szlacheckich lub królewskich. Imiona, takie jak Bolesław, Władysław czy Mieszko były imionami książęcymi, przynależnymi wyłącznie rodowi Piastów. Od XII wieku trend ten wyraźnie się nasilił i przybrał ścisłe reguły. I tak ród Awdańców często nazywał swych synów Pakosławami czy Skarbimirami. Gryfici często nazywali się Sulisławami, Teodorami czy Andrzejami. Wśród Odrowążów wielu było Sądów i Wisławów, a Wśród Łabędziów często występował Włodzimierz, Piotr i Świętosław.

Jeszcze w XII stuleciu wśród polskiego rycerstwa wyraźnie dominowały, wśród zwykłego ludu wyłącznie takie występowały, imiona słowiańskie. Spotykano Krzsława, Sieciecha, Niegosława, Zbyluta czy Wojciecha. Mniej więcej od 1200 roku zauważamy wyraźny napływ imion pochodzenia chrześcijańskiego. Najczęściej używane to: Jakub, Piotr, Jan, Marcin i Mikołaj. Rzadziej można było spotkać Pawłów, Stefanów, Klemensów czy Florianów.
Bardzo duży wpływ na wybór imienia w wiekach średnich miała wiara katolicka i kościół. Odkąd patronem Polski został św. Wojciech możemy zauważyć istotny wzrost występowania tegoż imienia. Podobnie było z kultami innych świętych, żeby wspomnieć tylko św. Floriana czy św. Stanisława. Od momentu kanonizacji w 1253 roku imię Stanisław stało się niezwykle popularne w Polsce.
XIII wiek to także pojawienie się w Królestwie Polskim imion o pochodzeniu biblijnym. Lata 1220- -1230 to etap nadawania dzieciom imion takich, jak: Adam, Abracham, Dawid czy Cherubin.
Ludzie niższego stanu w średniowiecznej Polsce nosili inne imiona niż rycerstwo. Do wcześniej wymienionych moglibyśmy dodać takie, jak: Ciechut, Dobroń czy Blizut. Spotykano także licznych Uniemysłów, Budzisławów lub Bogumiłów. Silny wpływ na popularność wybieranych imiona miała tez wiara katolicka. Chłopi nie stronili od nazywania swych synów Stanisławami czy Wojciechami, ale już chłopa pańszczyźnianego, o uroczym imieniu Cherubin, nie sposób było spotkać.
Jeszcze inny zestaw imion możemy zauważyć wśród polskich mieszczan doby średniowiecza. Po części wynikało to z obcego pochodzenia etnicznego mieszkańców miast. Liczne lokalizacje na prawie niemieckim i napływ niemieckich osadników do Polski, silnie wpłynął na wachlarz imion słyszanych i używanych przez patrycjat miejski. Szczególnie widać to było w dużych polskich miastach w wieku XIV i XV, kiedy to mniejszość niemiecka stanowiła istotny procent populacji danej osady. Oprócz typowo popularnych i po części spolonizowanych imion takich jak Jan, Jakub, Mikołaj czy Piotr często słyszano o Engelbercie, Tylmanie czy Henryku.
Ciekawostką jest fakt, że np. rdzennie polskie miasto Kraków, w dużej części, nie używało typowo słowiańskich imion. Wynikało to przede wszystkim z napływu różnych kultur do tego miasta, a co za tym idzie, także mody i zwyczajów.

O ile możemy dosyć dokładnie prześledzić historię polskich imion męskich, tak jeśli chodzi o żeńskie, napotykamy na liczne trudności w postaci braku informacji. Wynika to przede wszystkim z patriarchalnego statusu średniowiecza i umniejszania roli kobiet w życiu politycznym. A co za tym idzie mniejszej ilości informacji w Kronikach i Dziejach Polski. Z uzyskanych informacji można stwierdzić, że bardzo często kobity używały imion typowo słowiańskich. Podobne do tych, jakie nosili mężczyźni. I tak spotykamy Mirosławy, Dobrosławy, Zdzisławy, Bronisławy czy Sulisławy. Ciekawym faktem jest, że prawie każde imię słowiańskie miało swój żeński odpowiednik. Napływ kultur chrześcijańskich i wzorców zachodnioeuropejskich pozwolił zagościć takim imionom, jak: Elżbieta, Marta czy Katarzyna. Brak natomiast imienia Marii. Fakt ten wynikał z tego, że nie wypadało nosić imienia Matki Bożej.
Paweł Guziuk